Krew, pot i łzy obiecał głównodowodzący Robert przed spływem rzeką Łebą i.... dotrzymał słowa. Ojcowie i synowie (w zdecydowanej większości z Radości Pana) pod bacznym okiem księdza Maćka przedzieraliśmy się przez niezliczone przeszkody rzeki, którą należałoby na mapach zaznaczać raczej jako rzekę okresową z racji braku wody. Nagrodą za dotarcie do mety spływu była fantastyczna kąpiel w Bałtyku. Robert ! Dziękujemy i pamiętaj, że za rok ma byc lajcik :-)
View the embedded image gallery online at:
/63-splyw-ojcow-i-synow-4-11-lipca-2015#sigFreeId9cd2d9ad4f
/63-splyw-ojcow-i-synow-4-11-lipca-2015#sigFreeId9cd2d9ad4f

